niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 2

Obudziłam się w pokoju rodziców Jesy. Spojrzałam na zegarek - 10.14 jak na sobotę to bardzo wcześnie. wygrzebałam sie z łóżka, podeszłam do lustra i przeczesałam rękami włosy. Na podłodze leżał ten chłopak, który wygląda jak dziecko i jego dziewczyna, po cichu wyszłam z pomieszczenia. Byłam pewna że reszta też śpi ale,  udałam się do pokoju Jes, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Na korytarzu walały się puste butelki i puszki, chciałam choć trochę posprzątać ale bałam się że kogoś obudzę.
Jesy spała z Liamem, muszę przyznać że to pierwszy chłopak z którym wyglądała zwyczajnie…. słodko. Na fotelu leżała zwinięta Naomi zaczęłam się zastanawiać gdzie blondyn z którym sie spotyka, ale zauważyłam go na schodach chwile po wyjściu z pokoju, ...W salonie na kanapie spali Perrie, Zayn, Louis i Lea. Zayn miał głowę na kolanach Perrie ona natomiast opierała się na Lea'i, która leżała tuż obok razem z Louis'em. Było to dość ...oryginalne, ale w tym momencie zdałam sobie sprawę że otaczają mnie same pary.
W kuchni znalazłam butelkę wody, napiłam się wyszłam na taras, usiadłam na drewnianych schodach i zaczęłam przypominać sobie poprzedni dzien.
Nie było źle, było nawet bardzo dobrze w porównaniu do poprzedniej szkoły. Usłyszałam czyjeś kroki, Odwróciłam sie, były to kroki Harry'ego
-Hej - powiedziałam
nie odpowiedział tylko usiadł koło mnie. Cokolwiek na myśli miała Jes mówiąc że jest "inny", zauważyłam że jest wciąż zamyślony. Znów patrzył w miejsce, którego nie potrafiłam określić, ale nie mogłam sobie odmówić przyjemności spoglądania na jego wspaniałe oczy, Był taki tajemniczy, te oczy coś ukrywały a ja coraz bardziej chciałam wiedzieć co.
-Co ty robisz ? -spytał dalej patrząc w to samo miejsce. Trochę wybił mnie z myśli tymi słowami, bo nie znałam dobrej odpowiedzi na jego pytanie
-Co masz na myśli- powiedziałam, nie przychodziło mi nic lepszego do głowy.
-Patrzysz na mnie od jakiś 5 minut i myślisz, że tego nie widzę - odpowiedział, nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Ja nie...
-Kłamiesz...niegrzeczna - przerwał mi, a ja kolejny raz nie wiedziałam co powiedzieć, na szczęście usłyszałam że ktoś idzie. Tym razem była to Lea.
-Dzień dobry pani- powiedział Harry z lekkim, uśmiechem na ustach, odwracając sie do niej.
-Dzień dobry- odpowiedziała szeroko sie uśmiechając
-Co robicie-dodała
-Tylko rozmawiamy-odparł
-Rozmawiacie?-spytała z niedowierzaniem
-Coś w tym rodzaju-odpowiedział
-Widzę...Amelia, Jesy coś od ciebie chciała, jest w kuchni-powiedziała
-Nie śpi ? -spytałam
-Nie, wszyscy już wstali, Brad i Zayn robią śniadanie a reszta sprząta -odpowiedziała, po czym podziękowałam i udałam sie do przyjaciółki

Harry POV
Spałem na sofie w jakimś gabinecie, prawdopodobnie używa go ojciec Jesy kiedy jest w domu, chociaż z tego co wiem za często sie to nie zdarza.
położyłem się chyba najwcześniej i jako nieliczny byłem w miarę trzeźwy. Zegar wskazywał 20 po 10. Byłem wypoczęty, ale wszyscy jeszcze spali postanowiłem więc wyjść się przewietrzyć. Na schodach na tarasie siedziała ta nowa dziewczyna, Amelia, usiadłem koło niej.
-Hej-powiedziała.
Zignorowałem to, byłem zbyt zajęty zastanawianiem sie czy będzie to kolejna pusta koleżanka Jesy.  Siedziałem tak kilka minut patrząc w niebo, którego nie pokrywała ani jedna chmura, ale co chwile czułem na mnie jej wzrok
-Co ty robisz- powiedziałem,  nie mogłem już tego wytrzymać, to było co najmniej irytujące
-Co masz na myśli-spytała, czy ona myśli że jestem ślepy...
-Patrzysz na mnie od jakiś 5 minut i myślisz, że tego nie widzę- odpowiedziałem, bo dobrze wiedziałem że to robi
-Ja nie...
-Kłamiesz...niegrzeczna –dodałem. Chwile po tym usłyszałem kroki, odwróciłem się i zobaczyłem Lea’e
-Dzień dobry pani-powiedziałem
-Dzień dobry-odpowiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy
-Co robicie- spytała- nie wiedziałem co powiedzieć, " och nic tylko nasza nowa koleżanka oblepia mnie wzrokiem, myśląc że tego nie widzę"
-Tylko rozmawiamy-odparłem
-Rozmawiacie-spytała-znała mnie na tyle że wiedziała że nigdy nie rwę się do jakiejkolwiek rozmowy
-Coś w tym rodzaju- dodałem
-Widzę...Amelia, Jesy coś od ciebie chciała, jest w kuchni-powiedziała-miałem jednak przeczucie że po prostu chce się jej pozbyć żeby ze  mną porozmawiać.
-Nie śpi?-spytała Amelia
-Nie, wszyscy już wstali, Brad i Zayn robią śniadanie reszta sprząta-odpowiedziała- następnie dziewczyna podziękowała jej i wyszła. Lea zajęła miejsce Amelii po czym oparła sie na mnie
Znamy sie odkąd pamiętam , zawsze lubiliśmy swoje towarzystwo i chodź wydawałoby się, że całkiem się różnimy byliśmy bardzo podobni. Ona zawsze kryła uczucia pod uśmiechem ja zaś starałem się ich nie okazywać
-Wszystko w porządku-spytała
-Tak-zapewniłem ją
-Udało ci sie-powiedziała radosnym ,spokojnym tonem
-Co?-spytałem - choć podejrzewałem już o co jej chodzi
-Dobrze wiesz co, może nie byłeś nad wyraz miły, ale byłeś sobą i odezwałeś się do niej-odpowiedziała- miała racje nie jestem jakiś bardzo otwarty na nowe znajomości i nie lubię za dużo mówić, zwłaszcza jeśli kogoś nie znam.
-Dziękuje-powiedziałem, obejmując ją ramieniem
-Kradniesz mi dziewczynę ?-usłyszałem nagle wesoły głos Louisa
-Wiesz dobrze, że bym nie mógł-odpowiedziałem, oboje dobrze wiedzieliśmy że traktowałem ją jak siostrę, a ona nie widziała poza nim świata

-Tylko sie upewniam, chodźcie już wszystko gotowe - powiedział, następnie wziął dziewczynę za rękę by pomóc jej wstać i wróciliśmy do środka.

1 komentarz:

  1. świetny rozdział :)) już nie mogę doczekać się kolejnego <3 mam nadzieję ze Amielia i Hazz już niedługo będą razem <3

    OdpowiedzUsuń