niedziela, 19 stycznia 2014

Post Organizacyjny

Jeżeli mamy jakichkolwiek czytelników,bardzo dziękujemy, pomysł na bloga wyszedł spontanicznie i piszemy go dalej ze wzglęu na naszą przyjaciółkę która się wciągneła. Miał to byc obraz życia młodzieży który pokaże wam, że nie jesteście sami z problemami i że inni ludzie, też takie mają. Każdy z bohaterów przeżywa pewną walkę i możliwe że później się o tym przekonacie, jednak póki co nie mamy pojęcia czy dalej to publikowac, ale jeżeli choc jedna osoba ma ochote to czytac, to będziemy, więc prosze jeśli czytacie i chcecie czytac, dajcie znac.

Chciałybyśmy zaprosic na filmiki zapowiadające relacje Jesy i Liama, Lily i Bradleya oraz Louisa i Le'i wykonane przez jedną z nas :

Liam & Jesy http://www.youtube.com/watch?v=6VnbDWF46yA

Bradley & Lily http://www.youtube.com/watch?v=zaTQxkrUlOI

Louis & Lea http://www.youtube.com/watch?v=6V6miFqBa5k

Zapraszamy także na tumblra, na którym również są zamieszczane rozdziały, ale także zdjęcia i gify z bohaterami (zakładka trzecia - characters), tam też możecie zadawac nam wszelkie pytania (zakładka pierwsza - ask)  http://loverdxse.tumblr.com/

Czego spodziewacie się w kolejnych rozdziałach? Którego bohatera lubicie najbardziej ?

P.S Rozdział z Harrym i Amelią już niedługo


Jeszcze raz bardzo dziękujemy jeśli ktokolwiek to czyta xxx


Rozdział 6

Niall POV
-Nie wierze, jesteś taka głupia- zwróciła się Naomi do Lily, to był pierwszy raz odkąd pojawiła się w szkole od dnia kiedy się dowiedzieliśmy, więc mogła sobie odpuścic.
-Naomi kurwa- upomniał ją Liam
-Mówie prawde-dodała
-Skończyłaś już? – spytał Louis
-Wracam do domu nie zamierzam tak siedziec, skoro nie mamy już dzisiaj lekcji- powiedziała, po czym odeszła.
Nikt z nas nie miał już lekcji, siedzieliśmy przy jednym ze stolików na dworze, po prostu żeby pogadac, ale po pierwsze Naomi rzadko kiedy miała coś mądrego do powiedzenia, a po drugie nudziło ją rozmawianie nie o niej.
-Niall błagam cię skończ to, bo źle na tym wyjdziesz- zwróciła się do mnie Lily
-Co? –dopytałem
-Ona się w ogóle tobą nie przejmuje- dodała
-Wiesz ale..
-Zasługujesz na kogoś lepszego-powiedziała. Te słowa do mnie trafiły bo miałem wrażenie, że wręcz przeciwnie, nie zasługuje nawet na kogoś takiego jak ona
-Lepiej już pójdę-oznajmiłem, zabierając swoje rzeczy, po czym ruszyłem do domu.
Kiedy wróciłem ojca jeszcze nie było, zwykle wracał z pracy dopiero po dziewiątej. Wszedłem do pokoju rodziców, mama leżała nieprzytomna na łóżku, ale wcale mnie to nie zdziwiło.  Nie wiem czy była trzeźwa, pewnie nie. Nie radziła sobie z tym że własna córka się jej wyrzekła, chociaż ja wcale się jej nie dziwie. Gdy Effy zaczeła dorastać mama zaczęła traktować ją jak konkurencje, coś w rodzaju zagrożenia. Gdy jej znajomi mówili że wyrasta na piękną dziewczynę, zawsze psuł jej się humor. Mówiła jej że nic nie osiągnie , powinna się więcej uczyć i nad sobą pracować,  wiele razy też wmawiała jej że jest brzydka. Ale moja siostra jest silna. Po ukończeniu szkoły, wyniosła się najszybciej jak mogła, skończyła studia. Teraz pracuje jako dziennikarka, ma męża i niedawno urodziła dziecko. Ale nawet na swój ślub zaprosiła tylko mnie i ojca, ze mną zawsze miała dobry kontakt, tata próbował jej w tym wszystkim pomagać, tłumaczył że z mamą dzieje się coś niedobrego, jednak nadal nikt nie rozumie co.
Wyszedłem z pomieszczenia i udałem się do swojego pokoju, mógłbym w tamtej chwili nawet ćpać w jakimś lesie albo robić za prostytutkę i tak nikt by nie zauważył. I kiedy sobie to uświadomiłem zrozumiałem dlaczego mimo wszystko jestem jeszcze z Naomi, miałem wrażenie że ona się przejmuje ale byłem w błędzie. Jedynymi osobami które się przejmowały , byli przyjaciele, na których nie mogłem narzekać. Chwyciłem za telefon i wybrałem numer Harry’ego
-Będzie to bardzo niestosowne jak zerwę z dziewczyną przez sms’a ?
-Planujesz z nią zerwać-spytał
-Ja…
- Co za piękny dzień!
-Harr…
-Normalnie powiedział bym że to nie za dobry sposób ,ale nie znam się na związkach, poza tym z nią możesz zerwać W KAŻDY SPOSÓB
-Myślisz że to dobry pomysł
-Tak. I teraz nie żartuje, naprawdę ta laska ma na ciebie wyjebane, przepraszam
-Nie, Masz racje stary
-Załatwiaj to szybko, dziewczyny są dziś u Jesy więc z chłopakami będziemy świętować
-Od kiedy świętuje się rozstania
-OD KIEDY JESTEŚ Z NAOMI ?
-wszyscy na to czekali?
-Coś w tym rodzaju
-w takim razie dajcie potem znac
-żaden problem – powiedział Harry, a następnie się rozłączył. Nie odkładałem telefonu , wybrałem w kontaktach Naomi i wyslałem jej wiadomość
„To koniec, przepraszam nienawidzę cię i jesteś okropna, trzymaj się xxx „

Ulżyło mi

Rozdział 5

Lily POV
Od 2 godzin siedziałam zapłakana na łóżku, nie wiedziałam co robic. Rodzice zabiliby mnie jakby dowiedzieli się że jestem w ciąży. A on nie chce ze mną nawet rozmawiac. Nie próbowałam już nawet dzwonić, wiedziałam że to nic nie da. Pewnie był zajęty jakąś nową koleżanką. Ale musiałam z kimś porozmawiac. Spojrzałam na telefon, miałam kilka nieodebranych połączeń . Oddzwoniłam do Perrie.
-Lily? Co się dzieje?- usłyszałam jej głos
-Jestem w domu, źle się czułam
-Zaraz u ciebie będę- powiedziała po czym szybko  się rozłączyła
Jakieś pół godziny później, usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie chciałam schodzić na dół, ale musiałam jej otworzyc.
-Mam czekolade, czekolade i czekolade, co wybierasz- spytała
-Chyba nic, wejdź -powiedziałam, następnie poszłyśmy do mojego pokoju
-Lily, mów co się dzieje-powiedziała stanowczo
Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam szufladę, w której było kilkanaście testów ciążowych, wyjełam jeden następnie pokazałam go jej
-Żartujesz?- spytała
Pokręciłam tylko głową, na co dziewczyna mnie przytuliła a ja zaczęłam płakać
-Perrie nie wiem co robic- powiedziałam
-Wszystko się ułoży, zobaczysz

Perrie POV
Zamurowało mnie. Brałam pod uwagę wszystko, ale nie to że jest w ciąży. Przecież ona tak na wszystko uważa jest zawsze taka zorganizowana, wszystko ma zaplanowane
-Żartujesz-spytałam- na co Lily pokręciła głową, przytuliłam ją
-Perrie, nie wiem co robic
-Wszystko się ułoży, zobaczysz
-Nie powiedziałam nawet rodzicom, boje się że mnie wyrzucą
-Nawet jeśli, to ci pomożemy
-Ja się po prostu cholernie tego wszystkiego boje
-Powiedziałaś mu ? – spyatałam po chwili ciszy
- Próbowalam
-Pierdolony..
-Perrie-przerwała mi
-Dzieciak-dodałam
-Nie pomagasz mi
-Wiem, przepraszam, ale …to po prostu idiota-powiedziałam zażenowana
-Wiem-powiedziała spuszczając głowę
-Więc co robimy?
-Muszę powiedziec rodzicom
-Dasz radę ?
-Nie mam wyboru
-Zostać z tobą? –spytałam
-Nie, muszę to wszystko przemyśleć i dziękuje ale idź już prosze
Kiwnęłam głową, zabrałam torbę i udałam się do wyjścia. Poszłam w stronę metra którym miałam jechać do domu, w trakcie drogi zadzwonił mój telefon
-Halo-odebrałam
-Widziałaś się z nią? Co się stało-usłysząłam głos Jesy
-Ona…Jest w ciąży-powiedziałam

-O Boże

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 4

Brad POV
Wszedłem do klasy jakieś 15 minut po dzwonku, chociaż najchętniej nie szedłbym tam wcale. Ale wolałem się nie narażać pani Kenedy, bo rok temu prawie mnie oblała.
-Widzę, że raczył się pan pojawić-powiedziała nauczycielka
-Jak mógłbym opuścić godzinę tego cudownego przedmiotu  
-Nie denerwuj mnie i siadaj
Zobaczyłem Amelię, i wybrałem miejsce koło niej, za dobrze jej nie znam ale jest ładna. Powinienem poznać ją bliżej bo z Lily już długo nie wytrzymam.
-Co robimy – zwróciłem się do dziewczyny
-Piszemy reakcje
-A masz podręcznik?
-Leży tu, jakbyś nie zauważył, coś jeszcze ?
-Nie wiem czy zauważyłaś ale staram się nawiązać z tobą konwersację.
-Miło mi ale to nienajlepszy moment- odpowiedziała lekko się uśmiechając
-Skarbie naprawdę uważasz ten moment za nieodpowiedni? Mamy przecież piękny dzień.
-Czy ja państwu nie przeszkadzam- Spytała nagle pani Kenedy
-Ależ skąd – odpowiedziałem
-Może chcą się państwo z nami czymś podzielić ?
-Nie skorzystam z oferty
-A może pani chce coś powiedzieć
-On tylko pytał co robimy

Na szczęście chwile później zadzwonił dzwonek.

-Co masz teraz? –spytałem dziewczynę wychodząc z klasy
-Angielski
-Odprowadzę cie
-Nie musisz
-Ale chcę
-Dziękuje- powiedziała uśmiechając się
Gdy byliśmy już pod jej salą zobaczyłem Jesy i Harry’ego
-O czym rozmawiacie- spytała Amelia
-Nic takiego – odpowiedziała Jes
-Lily cię szukała- zwrócił się do mnie Harry
-Więc? – spytałem
-Więc może z nią porozmawiaj? – dodała Jesy
-Znowu zaczynacie?
-Najłatwiej jak zaczyna się psuć to zostawić  ją samą - powiedziała
-Mówi to osoba która potrafi mieć trzech jednego miesiąca.
-Dorosłam, tobie też to polecam.
-Bardzo zabawne, bardzo.
-Brad, po prostu zamknij się i stąd idź- wtrącił Harry
-Do zobaczenia, Amelia- powiedziałem. Zobaczyłem jak Harry i Jesy się na siebie spojrzeli, chyba nie byli zadowoleni z tego co powiedziałem, ale nie obchodziło mnie to.  Gdy szedłem korytarzem spotkałem Lily, lepiej być kurwa nie mogło .
-Brad…-zaczeła mówic
-Zostaw mnie, po prostu mnie zostaw- przerwałem jej, idąc dalej. Miałem ich wszystkich dosyć.

Jesy POV
-Może mi ktoś powiedzieć o co mu chodzi
-Miał chyba na myśli, że twoje związki nie trwają zwykle zbyt długo- odpowiedziała mi Amelia.
-Nie to mam na myśli…
-Nie znam Lily ale może nie powinniście zwalać całej winy na niego ?-dodała
-Widać jego też nie znasz- wtrącił Harry
Amelia wzruszyła tylko ramionami, on ironicznie się uśmiechnął i pokręcił głową. Tak naprawdę nikt z nas nie lubił Brada, ale Harry wręcz go nienawidził. Nie wiem jak to się stało, że Amelia najwidoczniej go polubiła,ale Hazz miał kompletną racje, nie znała go jeszcze.
Chwile potem zadzwonił dzwonek, usiadłam z Ams, chociaż po jej uwadze nie miałam na to najmniejszej ochoty, udawałam że mnie to nie ruszyło, ale było inaczej. Nie jest tak jak wszyscy myślą. Nie wiedzą jak to jest całe dnie nie mieć się do kogo odezwać, jak rodzice nie mają czasu by z tobą porozmawiać, jak święta spędza się samemu. Po prostu boję się samotności, cały czas czegoś szukam i wydaje mi się że właśnie to znalazłam.
W trakcie lekcji Amelia przysunęła do mnie swój zeszyt, na rogu kartki było napisane:
„Jednak się odzywa?”
Pomyślałam, że jest idiotką. Harry nie miał obowiązku z nią rozmawiać, jeśli nie chciał. Po chwili dopisałam:
„Tylko jeżeli ma na to ochotę, a poza tym zazwyczaj najpierw myśli, potem mówi..”
-To sugestia ?-spytała
-Może-odpowiedziałam.- Ale tak, to była sugestia. Resztę lekcji się nie odzywałam. Byłam na nią zła, znam ją odkąd pamiętam, nasze matki się przyjaźnią, ale ona od zawsze wypominała mi nawet najmniejszy błąd, od dzieciństwa starała się być lepsza.
Po dzwonku, szybko wyszłam, żeby nie musieć z nią rozmawiać. Idąc korytarzem, zobaczyłam jak ktoś wyskakuje mi zza pleców, przestraszyłam się, ale chwilę potem zobaczyłam że to Lea i Perrie.
-Zapisałyśmy nas do grupy teatralnej-powiedziała rozbawiona Perrie
-Nas, czyli?-spytałam 
-Ciebie, mnie i Perrie- dodała Lea
-Od kiedy jesteśmy dobrymi aktorkami-spytałam
-Od zawsze-dodała Lea z uśmiechem
-Kariera to nasze przeznaczenia-odparła perrie śmiejąc się 
Chwile potem byłyśmy na stołówce, gdzie byli Niall, Harry i Liam, przywitałyśmy się z nimi, po czym usiadłyśmy przy stoliku.
-Wszystko w porządku- spytał mnie Liam. Miałam dużo lepszy humor niż jeszcze 10 minut temu ale dalej byłam trochę zmieszana, zdziwiło mnie jednak że to zauważył.
-Tak-odpowiedziałam
-Na pewno ? – dopytał, na co kiwnęłam głową
-Lea ktoś do ciebie idzie- powiedziałam, chcąc zmienić temat.
-Kto- spytała- odwracając się w lewą stronę.
-Nie z tej strony kochanie- powiedział Louis będący z drugiej strony. Lea, ponownie się odwróciła, a gdy zobaczyła Lou na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, który chłopak odwzajemnił, a następnie delikatnie ją pocałował. Byli cudowni.
-Jakie to słodkie-powiedziała rozczulona Perrie
-Co takie słodkie- usłyszeliśmy nagle głos Zayna
-Ty – odpowiedziała z uśmiechem. Po czym chłopak uśmiechnął się pocałował ją w policzek i usiadł koło niej.
-Widział ktoś Naomi- spytał nagle Niall
-Chyba nie- odpowiedział Zayn
-Jakoś mi nie przykro – szepnął Louis jednak na tyle głośno, że wszyscy usłyszeli.
-Aaa… gdzie Brad- spytała Lea, próbując ratować sytuacje.
-Zwiał -powiedział Harry
-Pogratulować- odparł Louis
-Idiota-dodałam
-A co z Lily-spytała Perrie
-Źle się czuła, poszła do domu-odpowiedział Zayn
-Co jej jest?- spytałam
-Nie wiem, słabo wyglądała, mówiła że boli ją głowa- dodał
Usłyszeliśmy dzwonek, nie było to coś przez nas wyczekiwanego, ale rozeszliśmy się do klas
-Odprowadzę cię-zwrócił się do mnie Liam
-Spóźnisz się- powiedziałam
-Co z tego- powiedział wywołując u mnie uśmiech, po czym złapał mnie za rękę
Po chwili byliśmy pod klasą, zajęcia już trwały, ale staliśmy tam jeszcze chwilę
-Jesy-zaczął mówić
-Tak?- spytałam,na co chłopak spojrzał mi w oczy
-Kocham Cię-powiedział, po czym pocałował mnie w czoło i odszedł.

Rozdział 3

Rozdział 3
HARRY POV
-Budzisz mnie, mam cie zabić ? -usłyszałem w słuchawce głos zaspany Louis’a
-Inaczej byś nie zdążył, Tomlinson.
-Czego chcesz ode mnie o 8 rano? –spytał zirytowany
-Ze względu na to, że jestem twoim przyjacielem, postanowiłem wykazać się swoją dobrocią i będę pod twoim domem za 20 minut żeby zawieść cie do szkoły. Mam dziś dobry dzień.
-Robisz za szofera a nawet nie masz dobrego auta frajerze.-zaśmiał się
-Zazdrościsz bo ty nie masz wcale.
-Jest w naprawie więc powinieneś to pominąć.
- Nie drocz się ze mną.
-Brzmisz jak Christian Grey
-Tak się nie bawimy... więc radzę ci raczej wstać, bo czas leci.
-Nie mogę się doczekać kolejnego dnia w naszej super szkole!-powiedział
-Żebyś się tylko kurwa nie spóźnił-odpowiedziałem
-Wstaje.
-Zaraz będę.- powiedziałem, po czym w końcu się rozłączyłem
Ubrałem się, wziąłem rzeczy i wyszedłem z domu. Po jakimś czasie byłem już u Louis’a. Zobaczyłem jak zbliża się do samochodu.
-Zabierzesz mnie o krainy szczęścia ?-powiedział sarkastycznie
-Nie tak szybko, jedziemy po księżniczkę
-To ja nie jestem księżniczką?
-Nie , Ty jesteś idiotą.-odpowiedziałem
Po tych słowach Louis ostatecznie wsiadł do auta. Kilka minut później byliśmy pod domem Le’i .Gdy tylko nas zobaczyła szeroko się uśmiechnęła.
-Cześć -powiedziała pogodnie
Louis szybko wysiadł, otworzył jej drzwi i pocałował ją w policzek. Następnie wrócił do samochodu.
-Jesy do mnie dzwoniła, mówiła o tej jej koleżance Ameli, że mamy być dla niej mili - powiedziała w trakcie drogi Lea
-A nie jesteśmy?- spytał Louis
-Jesteśmy, chyba… ale martwi się o nią
-Wydaje się miła-powiedział Louis
-Naomi też wydawała się miła- wtrąciłem
-Ona jest okropna - dodał Louis. Miał racje, była straszną suką.
***
Chwile potem byliśmy pod szkołą. Zaparkowałem i wysiedliśmy, przed szkołą była Perrie, Zayn i Lily.
-Hej -powiedziała Perrie,szeroko się uśmiechając
-Hej, jest Liam ? – spytał Louis
-Z Jesy na dziedzińcu- odpowiedział Zayn
-Pantoflarz-usłyszeliśmy głos nadchodzącego Bradleya na co Lily spojrzała na niego z poirytowaniem.
-Może powinieneś wziąć z niego przykład-powiedział Louis
-Może powinieneś się nie odzywać-odparł Brad
-Czy ty nie przypadkiem przesadzasz ?- zwrócił się do niego Zayn
-To po co zaczyna-odpowiedział mu Brad
-Bo zachowujesz się jak dzieciak-powiedziałem
-Lily idziemy stąd- powiedział zdenerwowany
-Idź – odpowiedziała chłopakowi ze smutkiem
-Żartujesz sobie?!
-Czy to problem że nie chce nigdzie z tobą iść?
-Jesteście popierdoleni-powiedział po czym wszedł do budynku
-Chwile, Co to było ?- spytała zszokowana Perrie
-Lily, w porządku ? – Spytała ją Lea
- Cześc wszystkim ! – usłyszeliśmy , była to Naomi ciągnąca za sobą Nialla
-Ja pierdole-powiedział pod nosem Louis
Usłyszałem to prawdopodobnie tylko Ja, Lea i Zayn , bo wszyscy troje spojrzeliśmy na niego próbując się nie śmiać.
-Jak leci?-spytała nas
-Naomi to nienajlepszy moment- odpowiedziała jej Perrie
-Boże jesteście tacy nudni, Gdzie jest Jesy?-spytała
- W bibliotece – odparła Lea
-Niall, Idziemy do niej. –powiedziała
-Ona nie była na dziedzińcu ? –spytał Zayn
-Poszuka sobie-odparła Lea z cynicznym uśmiechem
-Oh-wykrztusiła perrie śmiejąc się
-Powinna się zaprzyjaźnić z Bradem- dodał Zayn
Lily rzuciła smutny, bezradny uśmiech, wszystkim było jej szkoda, to miła dziewczyna.
-Przepraszam-usłuszeliśmy nagle Amelie
-Tak?-spytała ją Perrie
-Widzieliście Jesy?-odparła
-Jest w bibliotece…to znaczy na dziedzińcu-powiedziała Perrie śmiejąc się
-Dziękuje-odpowiedziała
-Trafisz sama?-spytała ją Lea
-Tak, dzięki
-Nie ma sprawy
-Chodźmy, lekcje się zaraz zaczną – rzuciła Lily, przerywając ciszę
-Będzie dobrze – Lea złapała ją za rękę
-Mam nadzieje-powiedziała uśmiechając się do dziewczyny.



niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 2

Obudziłam się w pokoju rodziców Jesy. Spojrzałam na zegarek - 10.14 jak na sobotę to bardzo wcześnie. wygrzebałam sie z łóżka, podeszłam do lustra i przeczesałam rękami włosy. Na podłodze leżał ten chłopak, który wygląda jak dziecko i jego dziewczyna, po cichu wyszłam z pomieszczenia. Byłam pewna że reszta też śpi ale,  udałam się do pokoju Jes, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Na korytarzu walały się puste butelki i puszki, chciałam choć trochę posprzątać ale bałam się że kogoś obudzę.
Jesy spała z Liamem, muszę przyznać że to pierwszy chłopak z którym wyglądała zwyczajnie…. słodko. Na fotelu leżała zwinięta Naomi zaczęłam się zastanawiać gdzie blondyn z którym sie spotyka, ale zauważyłam go na schodach chwile po wyjściu z pokoju, ...W salonie na kanapie spali Perrie, Zayn, Louis i Lea. Zayn miał głowę na kolanach Perrie ona natomiast opierała się na Lea'i, która leżała tuż obok razem z Louis'em. Było to dość ...oryginalne, ale w tym momencie zdałam sobie sprawę że otaczają mnie same pary.
W kuchni znalazłam butelkę wody, napiłam się wyszłam na taras, usiadłam na drewnianych schodach i zaczęłam przypominać sobie poprzedni dzien.
Nie było źle, było nawet bardzo dobrze w porównaniu do poprzedniej szkoły. Usłyszałam czyjeś kroki, Odwróciłam sie, były to kroki Harry'ego
-Hej - powiedziałam
nie odpowiedział tylko usiadł koło mnie. Cokolwiek na myśli miała Jes mówiąc że jest "inny", zauważyłam że jest wciąż zamyślony. Znów patrzył w miejsce, którego nie potrafiłam określić, ale nie mogłam sobie odmówić przyjemności spoglądania na jego wspaniałe oczy, Był taki tajemniczy, te oczy coś ukrywały a ja coraz bardziej chciałam wiedzieć co.
-Co ty robisz ? -spytał dalej patrząc w to samo miejsce. Trochę wybił mnie z myśli tymi słowami, bo nie znałam dobrej odpowiedzi na jego pytanie
-Co masz na myśli- powiedziałam, nie przychodziło mi nic lepszego do głowy.
-Patrzysz na mnie od jakiś 5 minut i myślisz, że tego nie widzę - odpowiedział, nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Ja nie...
-Kłamiesz...niegrzeczna - przerwał mi, a ja kolejny raz nie wiedziałam co powiedzieć, na szczęście usłyszałam że ktoś idzie. Tym razem była to Lea.
-Dzień dobry pani- powiedział Harry z lekkim, uśmiechem na ustach, odwracając sie do niej.
-Dzień dobry- odpowiedziała szeroko sie uśmiechając
-Co robicie-dodała
-Tylko rozmawiamy-odparł
-Rozmawiacie?-spytała z niedowierzaniem
-Coś w tym rodzaju-odpowiedział
-Widzę...Amelia, Jesy coś od ciebie chciała, jest w kuchni-powiedziała
-Nie śpi ? -spytałam
-Nie, wszyscy już wstali, Brad i Zayn robią śniadanie a reszta sprząta -odpowiedziała, po czym podziękowałam i udałam sie do przyjaciółki

Harry POV
Spałem na sofie w jakimś gabinecie, prawdopodobnie używa go ojciec Jesy kiedy jest w domu, chociaż z tego co wiem za często sie to nie zdarza.
położyłem się chyba najwcześniej i jako nieliczny byłem w miarę trzeźwy. Zegar wskazywał 20 po 10. Byłem wypoczęty, ale wszyscy jeszcze spali postanowiłem więc wyjść się przewietrzyć. Na schodach na tarasie siedziała ta nowa dziewczyna, Amelia, usiadłem koło niej.
-Hej-powiedziała.
Zignorowałem to, byłem zbyt zajęty zastanawianiem sie czy będzie to kolejna pusta koleżanka Jesy.  Siedziałem tak kilka minut patrząc w niebo, którego nie pokrywała ani jedna chmura, ale co chwile czułem na mnie jej wzrok
-Co ty robisz- powiedziałem,  nie mogłem już tego wytrzymać, to było co najmniej irytujące
-Co masz na myśli-spytała, czy ona myśli że jestem ślepy...
-Patrzysz na mnie od jakiś 5 minut i myślisz, że tego nie widzę- odpowiedziałem, bo dobrze wiedziałem że to robi
-Ja nie...
-Kłamiesz...niegrzeczna –dodałem. Chwile po tym usłyszałem kroki, odwróciłem się i zobaczyłem Lea’e
-Dzień dobry pani-powiedziałem
-Dzień dobry-odpowiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy
-Co robicie- spytała- nie wiedziałem co powiedzieć, " och nic tylko nasza nowa koleżanka oblepia mnie wzrokiem, myśląc że tego nie widzę"
-Tylko rozmawiamy-odparłem
-Rozmawiacie-spytała-znała mnie na tyle że wiedziała że nigdy nie rwę się do jakiejkolwiek rozmowy
-Coś w tym rodzaju- dodałem
-Widzę...Amelia, Jesy coś od ciebie chciała, jest w kuchni-powiedziała-miałem jednak przeczucie że po prostu chce się jej pozbyć żeby ze  mną porozmawiać.
-Nie śpi?-spytała Amelia
-Nie, wszyscy już wstali, Brad i Zayn robią śniadanie reszta sprząta-odpowiedziała- następnie dziewczyna podziękowała jej i wyszła. Lea zajęła miejsce Amelii po czym oparła sie na mnie
Znamy sie odkąd pamiętam , zawsze lubiliśmy swoje towarzystwo i chodź wydawałoby się, że całkiem się różnimy byliśmy bardzo podobni. Ona zawsze kryła uczucia pod uśmiechem ja zaś starałem się ich nie okazywać
-Wszystko w porządku-spytała
-Tak-zapewniłem ją
-Udało ci sie-powiedziała radosnym ,spokojnym tonem
-Co?-spytałem - choć podejrzewałem już o co jej chodzi
-Dobrze wiesz co, może nie byłeś nad wyraz miły, ale byłeś sobą i odezwałeś się do niej-odpowiedziała- miała racje nie jestem jakiś bardzo otwarty na nowe znajomości i nie lubię za dużo mówić, zwłaszcza jeśli kogoś nie znam.
-Dziękuje-powiedziałem, obejmując ją ramieniem
-Kradniesz mi dziewczynę ?-usłyszałem nagle wesoły głos Louisa
-Wiesz dobrze, że bym nie mógł-odpowiedziałem, oboje dobrze wiedzieliśmy że traktowałem ją jak siostrę, a ona nie widziała poza nim świata

-Tylko sie upewniam, chodźcie już wszystko gotowe - powiedział, następnie wziął dziewczynę za rękę by pomóc jej wstać i wróciliśmy do środka.

niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 1

Amelia POV

Mam wrażenie że zaraz się przewrócę i nie wiem już czy to przez szpilki czy zdenerwowanie. Mój pierwszy dzień w nowej szkole. Obiecałam sobie że tym razem będzie inaczej. Zobaczyłam Jesy i jej kumpelę Naomi idące w moją stronę, ulżyło mi.
-Ślicznie wyglądasz kochanie- powiedziała
-Ty również- odpowiedziałam
-świetna ta sukienka- dodała Naomi
-dziękuje- odparłam, omijając to że czułam się w niej jak pani do towarzystwa, ale starałam się wyglądać dobrze za wszelką cenę.
-Idziemy- stwierdziała Jes
Weszłyśmy głównym wejściem, Jesy od razu pobiegła do jej chłopaka, jest z nim 4 tygodnie, to rekord. Jedyne co o nim wiedziałam to to, że ma na imię Liam, jest o rok starszy i ponoć kocha go do szaleństwa ale mówiła tak o 3 ostatnich. Siedział na stołówce razem z grupką znajomych.
Przywitała go pocałunkiem, po czym stanęła koło mnie
- To moja przyjaciółka Amelia- powiedziała z uśmiechem
-Fajna- powiedział chłopak o ciemnej cerze i włosami zaczesanymi do góry, obok niego siedziała blondynka o dużych niebieskich oczach
-Zayn- upomniała go.
-Chciałem być miły.-odpowiedział
-Okej- powiedziała, po czym pocałowała go w policzek, zaczęłam się zastanawiać czy wszystkie koleżanki Jes są tak “urocze” jak ona
-Jestem Perrie- dodała z uśmiechem
-A ja Lily - powiedziała dziewczyna koło niej, miała długie, brązowe, falowane włosy i ciemne oczy
-Bradley- powiedział chłopak trzymający jej ręke, który wyglądał na dwunastolatka, choć tak naprawdę był rok starszy ode mnie
-To mój chłopak, Niall - odezwała się Naomi siadając blondynowi na kolanach
-Hej-dodał, jak dla mnie wyglądał jakby był nią co najmniej zirytowany
-Nazywam się Louis, a to Lea - powiedział uśmiechnięty chłopak o niesfornej fryzurze z troską spoglądając na wtuloną w niego blondynkę.
-A to, Harry- dodała wskazując na bruneta  obok niej. Miał piękne zielone oczy. Patrzył w jakiś punkt którego nie mogłam określić, ale był bardzo zamyślony.
-Harry-powiedział Louis- szturchając go.
-Miło cie poznać- wykrztusił trochę zdezorientowany
-Popisaliście się już manierami, myślę że zdaliście test u koleżanki, a teraz powinniśmy iść-oznajmił Liam, przerywając chwilę niezręcznej ciszy
Udaliśmy się do auli, w której miała odbyć się akademia, Dyrektor nas powitał, przedstawił plan zajęć po czym uroczystość dobiegła końca
-To co świętujemy ostatnie dni wolności-spytała Jesy wychodząc z pomieszczenia
-Jestem za, a wy ? - dodał Liam
-Ja też- powiedział Louis
-To gdzie idziemy- spytała Lily
-Rodziców jak zwykle nie ma, do mnie- odpowiedziała Jesy
-świetnie-ucieszył się Brad
-A ty Ams ?-spytała mnie Naomi
-Em… Jasne - odpowiedziałam, nie miałam ochoty nigdzie iść ale chciałam chociaż spróbować ich poznać.
-A ja mogę iść z wami-spytał nieśmiało Harry
-Oczywiście-odparł trochę zdziwiony Liam
Wyszliśmy ze szkoły. W trakcie drogi do domu Jes, podeszłam do niej
-Musi was pytać o zgodę- spytałam upewniając się czy nikt nie słyszy
-Kto?-spytała
-Harry-dodałam
-Nie-odpowiedziała
-Więc dlaczego …
-On jest po prostu specyficzny - odpowiedziała przerywając mi.