Brad POV
Wszedłem do klasy jakieś 15 minut po dzwonku, chociaż
najchętniej nie szedłbym tam wcale. Ale wolałem się nie narażać pani Kenedy, bo rok temu prawie mnie oblała.
-Widzę, że raczył się pan pojawić-powiedziała nauczycielka
-Jak mógłbym opuścić godzinę tego cudownego przedmiotu
-Nie denerwuj mnie i siadaj
Zobaczyłem Amelię, i wybrałem miejsce koło niej, za dobrze
jej nie znam ale jest ładna. Powinienem poznać ją bliżej bo z Lily już długo
nie wytrzymam.
-Co robimy – zwróciłem się do dziewczyny
-Piszemy reakcje
-A masz podręcznik?
-Leży tu, jakbyś nie zauważył, coś jeszcze ?
-Nie wiem czy zauważyłaś ale staram się nawiązać z tobą
konwersację.
-Miło mi ale to nienajlepszy moment- odpowiedziała lekko się
uśmiechając
-Skarbie naprawdę uważasz ten moment za nieodpowiedni? Mamy
przecież piękny dzień.
-Czy ja państwu nie przeszkadzam- Spytała nagle pani Kenedy
-Ależ skąd – odpowiedziałem
-Może chcą się państwo z nami czymś podzielić ?
-Nie skorzystam z oferty
-A może pani chce coś powiedzieć
-On tylko pytał co robimy
Na szczęście chwile później zadzwonił dzwonek.
-Co masz teraz? –spytałem dziewczynę wychodząc z klasy
-Angielski
-Odprowadzę cie
-Nie musisz
-Ale chcę
-Dziękuje- powiedziała uśmiechając się
Gdy byliśmy już pod jej salą zobaczyłem Jesy i Harry’ego
-O czym rozmawiacie- spytała Amelia
-Nic takiego – odpowiedziała Jes
-Lily cię szukała- zwrócił się do mnie Harry
-Więc? – spytałem
-Więc może z nią porozmawiaj? – dodała Jesy
-Znowu zaczynacie?
-Najłatwiej jak zaczyna się psuć to zostawić ją samą - powiedziała
-Mówi to osoba która potrafi mieć trzech jednego miesiąca.
-Dorosłam, tobie też to polecam.
-Bardzo zabawne, bardzo.
-Brad, po prostu zamknij się i stąd idź- wtrącił Harry
-Do zobaczenia, Amelia- powiedziałem. Zobaczyłem jak Harry i
Jesy się na siebie spojrzeli, chyba nie byli zadowoleni z tego co powiedziałem,
ale nie obchodziło mnie to. Gdy szedłem
korytarzem spotkałem Lily, lepiej być kurwa nie mogło .
-Brad…-zaczeła mówic
-Zostaw mnie, po prostu mnie zostaw- przerwałem jej, idąc
dalej. Miałem ich wszystkich dosyć.
Jesy POV
-Może mi ktoś powiedzieć o co mu chodzi
-Miał chyba na myśli, że twoje związki nie trwają zwykle
zbyt długo- odpowiedziała mi Amelia.
-Nie to mam na myśli…
-Nie znam Lily ale może nie powinniście zwalać całej winy na
niego ?-dodała
-Widać jego też nie znasz- wtrącił Harry
Amelia wzruszyła tylko ramionami, on ironicznie się
uśmiechnął i pokręcił głową. Tak naprawdę nikt z nas nie lubił Brada, ale Harry
wręcz go nienawidził. Nie wiem jak to się stało, że Amelia najwidoczniej go
polubiła,ale Hazz miał kompletną racje, nie znała go jeszcze.
Chwile potem zadzwonił dzwonek, usiadłam z Ams, chociaż po
jej uwadze nie miałam na to najmniejszej ochoty, udawałam że mnie to nie
ruszyło, ale było inaczej. Nie jest tak jak wszyscy myślą. Nie wiedzą jak to
jest całe dnie nie mieć się do kogo odezwać, jak rodzice nie mają czasu by z
tobą porozmawiać, jak święta spędza się samemu. Po prostu boję się samotności,
cały czas czegoś szukam i wydaje mi się że właśnie to znalazłam.
W trakcie lekcji Amelia
przysunęła do mnie swój zeszyt, na rogu kartki było napisane:
„Jednak się odzywa?”
Pomyślałam, że jest idiotką.
Harry nie miał obowiązku z nią rozmawiać, jeśli nie chciał. Po chwili
dopisałam:
„Tylko jeżeli ma na to
ochotę, a poza tym zazwyczaj najpierw myśli, potem mówi..”
-To sugestia ?-spytała
-Może-odpowiedziałam.- Ale
tak, to była sugestia. Resztę lekcji się nie odzywałam. Byłam na nią zła, znam
ją odkąd pamiętam, nasze matki się przyjaźnią, ale ona od zawsze wypominała mi
nawet najmniejszy błąd, od dzieciństwa starała się być lepsza.
Po dzwonku, szybko wyszłam,
żeby nie musieć z nią rozmawiać. Idąc korytarzem, zobaczyłam jak ktoś wyskakuje
mi zza pleców, przestraszyłam się, ale chwilę potem zobaczyłam że to Lea i
Perrie.
-Zapisałyśmy nas do grupy teatralnej-powiedziała rozbawiona Perrie
-Nas, czyli?-spytałam
-Ciebie, mnie i Perrie-
dodała Lea
-Od kiedy jesteśmy dobrymi aktorkami-spytałam
-Od zawsze-dodała Lea z uśmiechem
-Kariera to nasze przeznaczenia-odparła perrie śmiejąc się
Chwile potem byłyśmy na
stołówce, gdzie byli Niall, Harry i Liam, przywitałyśmy się z nimi, po czym
usiadłyśmy przy stoliku.
-Wszystko w porządku- spytał
mnie Liam. Miałam dużo lepszy humor niż jeszcze 10 minut temu ale dalej byłam trochę
zmieszana, zdziwiło mnie jednak że to zauważył.
-Tak-odpowiedziałam
-Na pewno ? – dopytał, na co kiwnęłam głową
-Lea ktoś do ciebie idzie-
powiedziałam, chcąc zmienić temat.
-Kto- spytała- odwracając się w
lewą stronę.
-Nie z tej strony kochanie-
powiedział Louis będący z drugiej strony. Lea, ponownie się odwróciła, a gdy
zobaczyła Lou na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, który chłopak
odwzajemnił, a następnie delikatnie ją pocałował. Byli cudowni.
-Jakie to słodkie-powiedziała
rozczulona Perrie
-Co takie słodkie-
usłyszeliśmy nagle głos Zayna
-Ty – odpowiedziała z
uśmiechem. Po czym chłopak uśmiechnął się pocałował ją w policzek i usiadł koło
niej.
-Widział ktoś Naomi- spytał
nagle Niall
-Chyba nie- odpowiedział Zayn
-Jakoś mi nie przykro –
szepnął Louis jednak na tyle głośno, że wszyscy usłyszeli.
-Aaa… gdzie Brad- spytała
Lea, próbując ratować sytuacje.
-Zwiał -powiedział Harry
-Pogratulować- odparł Louis
-Idiota-dodałam
-A co z Lily-spytała Perrie
-Źle się czuła, poszła do
domu-odpowiedział Zayn
-Co jej jest?- spytałam
-Nie wiem, słabo wyglądała,
mówiła że boli ją głowa- dodał
Usłyszeliśmy dzwonek, nie
było to coś przez nas wyczekiwanego, ale rozeszliśmy się do klas
-Odprowadzę cię-zwrócił się
do mnie Liam
-Spóźnisz się- powiedziałam
-Co z tego- powiedział
wywołując u mnie uśmiech, po czym złapał mnie za rękę
Po chwili byliśmy pod klasą,
zajęcia już trwały, ale staliśmy tam jeszcze chwilę
-Jesy-zaczął mówić
-Tak?- spytałam,na co chłopak
spojrzał mi w oczy
-Kocham Cię-powiedział, po
czym pocałował mnie w czoło i odszedł.