Obudziłam się w pokoju rodziców Jesy. Spojrzałam na zegarek
- 10.14 jak na sobotę to bardzo wcześnie. wygrzebałam sie z łóżka, podeszłam do
lustra i przeczesałam rękami włosy. Na podłodze leżał ten chłopak, który
wygląda jak dziecko i jego dziewczyna, po cichu wyszłam z pomieszczenia. Byłam
pewna że reszta też śpi ale, udałam się
do pokoju Jes, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Na korytarzu walały się
puste butelki i puszki, chciałam choć trochę posprzątać ale bałam się że kogoś
obudzę.
Jesy spała z Liamem, muszę przyznać że to pierwszy chłopak z
którym wyglądała zwyczajnie…. słodko. Na fotelu leżała zwinięta Naomi zaczęłam się
zastanawiać gdzie blondyn z którym sie spotyka, ale zauważyłam go na schodach
chwile po wyjściu z pokoju, ...W salonie na kanapie spali Perrie, Zayn, Louis i
Lea. Zayn miał głowę na kolanach Perrie ona natomiast opierała się na Lea'i,
która leżała tuż obok razem z Louis'em. Było to dość ...oryginalne, ale w tym
momencie zdałam sobie sprawę że otaczają mnie same pary.
W kuchni znalazłam butelkę wody, napiłam się wyszłam na
taras, usiadłam na drewnianych schodach i zaczęłam przypominać sobie poprzedni
dzien.
Nie było źle, było nawet bardzo dobrze w porównaniu do
poprzedniej szkoły. Usłyszałam czyjeś kroki, Odwróciłam sie, były to kroki
Harry'ego
-Hej - powiedziałam
nie odpowiedział tylko usiadł koło mnie. Cokolwiek na myśli miała
Jes mówiąc że jest "inny", zauważyłam że jest wciąż zamyślony. Znów
patrzył w miejsce, którego nie potrafiłam określić, ale nie mogłam sobie odmówić
przyjemności spoglądania na jego wspaniałe oczy, Był taki tajemniczy, te oczy
coś ukrywały a ja coraz bardziej chciałam wiedzieć co.
-Co ty robisz ? -spytał dalej patrząc w to samo miejsce. Trochę
wybił mnie z myśli tymi słowami, bo nie znałam dobrej odpowiedzi na jego
pytanie
-Co masz na myśli- powiedziałam, nie przychodziło mi nic
lepszego do głowy.
-Patrzysz na mnie od jakiś 5 minut i myślisz, że tego nie widzę
- odpowiedział, nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Ja nie...
-Kłamiesz...niegrzeczna - przerwał mi, a ja kolejny raz nie
wiedziałam co powiedzieć, na szczęście usłyszałam że ktoś idzie. Tym razem była
to Lea.
-Dzień dobry pani- powiedział Harry z lekkim, uśmiechem na
ustach, odwracając sie do niej.
-Dzień dobry- odpowiedziała szeroko sie uśmiechając
-Co robicie-dodała
-Tylko rozmawiamy-odparł
-Rozmawiacie?-spytała z niedowierzaniem
-Coś w tym rodzaju-odpowiedział
-Widzę...Amelia, Jesy coś od ciebie chciała, jest w
kuchni-powiedziała
-Nie śpi ? -spytałam
-Nie, wszyscy już wstali, Brad i Zayn robią śniadanie a
reszta sprząta -odpowiedziała, po czym podziękowałam i udałam sie do
przyjaciółki
Harry POV
Spałem na sofie w jakimś gabinecie, prawdopodobnie używa go
ojciec Jesy kiedy jest w domu, chociaż z tego co wiem za często sie to nie
zdarza.
położyłem się chyba najwcześniej i jako nieliczny byłem w miarę
trzeźwy. Zegar wskazywał 20 po 10. Byłem wypoczęty, ale wszyscy jeszcze spali
postanowiłem więc wyjść się przewietrzyć. Na schodach na tarasie siedziała ta
nowa dziewczyna, Amelia, usiadłem koło niej.
-Hej-powiedziała.
Zignorowałem to, byłem zbyt zajęty zastanawianiem sie czy
będzie to kolejna pusta koleżanka Jesy.
Siedziałem tak kilka minut patrząc w niebo, którego nie pokrywała ani
jedna chmura, ale co chwile czułem na mnie jej wzrok
-Co ty robisz- powiedziałem,
nie mogłem już tego wytrzymać, to było co najmniej irytujące
-Co masz na myśli-spytała, czy ona myśli że jestem ślepy...
-Patrzysz na mnie od jakiś 5 minut i myślisz, że tego nie widzę-
odpowiedziałem, bo dobrze wiedziałem że to robi
-Ja nie...
-Kłamiesz...niegrzeczna –dodałem. Chwile po tym usłyszałem
kroki, odwróciłem się i zobaczyłem Lea’e
-Dzień dobry pani-powiedziałem
-Dzień dobry-odpowiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy
-Co robicie- spytała- nie wiedziałem co powiedzieć, " och
nic tylko nasza nowa koleżanka oblepia mnie wzrokiem, myśląc że tego nie widzę"
-Tylko rozmawiamy-odparłem
-Rozmawiacie-spytała-znała mnie na tyle że wiedziała że
nigdy nie rwę się do jakiejkolwiek rozmowy
-Coś w tym rodzaju- dodałem
-Widzę...Amelia, Jesy coś od ciebie chciała, jest w
kuchni-powiedziała-miałem jednak przeczucie że po prostu chce się jej pozbyć
żeby ze mną porozmawiać.
-Nie śpi?-spytała Amelia
-Nie, wszyscy już wstali, Brad i Zayn robią śniadanie reszta
sprząta-odpowiedziała- następnie dziewczyna podziękowała jej i wyszła. Lea zajęła
miejsce Amelii po czym oparła sie na mnie
Znamy sie odkąd pamiętam , zawsze lubiliśmy swoje
towarzystwo i chodź wydawałoby się, że całkiem się różnimy byliśmy bardzo
podobni. Ona zawsze kryła uczucia pod uśmiechem ja zaś starałem się ich nie
okazywać
-Wszystko w porządku-spytała
-Tak-zapewniłem ją
-Udało ci sie-powiedziała radosnym ,spokojnym tonem
-Co?-spytałem - choć podejrzewałem już o co jej chodzi
-Dobrze wiesz co, może nie byłeś nad wyraz miły, ale byłeś
sobą i odezwałeś się do niej-odpowiedziała- miała racje nie jestem jakiś bardzo
otwarty na nowe znajomości i nie lubię za dużo mówić, zwłaszcza jeśli kogoś nie
znam.
-Dziękuje-powiedziałem, obejmując ją ramieniem
-Kradniesz mi dziewczynę ?-usłyszałem nagle wesoły głos
Louisa
-Wiesz dobrze, że bym nie mógł-odpowiedziałem, oboje dobrze
wiedzieliśmy że traktowałem ją jak siostrę, a ona nie widziała poza nim świata
-Tylko sie upewniam, chodźcie już wszystko gotowe - powiedział,
następnie wziął dziewczynę za rękę by pomóc jej wstać i wróciliśmy do środka.
świetny rozdział :)) już nie mogę doczekać się kolejnego <3 mam nadzieję ze Amielia i Hazz już niedługo będą razem <3
OdpowiedzUsuń