niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 4

Brad POV
Wszedłem do klasy jakieś 15 minut po dzwonku, chociaż najchętniej nie szedłbym tam wcale. Ale wolałem się nie narażać pani Kenedy, bo rok temu prawie mnie oblała.
-Widzę, że raczył się pan pojawić-powiedziała nauczycielka
-Jak mógłbym opuścić godzinę tego cudownego przedmiotu  
-Nie denerwuj mnie i siadaj
Zobaczyłem Amelię, i wybrałem miejsce koło niej, za dobrze jej nie znam ale jest ładna. Powinienem poznać ją bliżej bo z Lily już długo nie wytrzymam.
-Co robimy – zwróciłem się do dziewczyny
-Piszemy reakcje
-A masz podręcznik?
-Leży tu, jakbyś nie zauważył, coś jeszcze ?
-Nie wiem czy zauważyłaś ale staram się nawiązać z tobą konwersację.
-Miło mi ale to nienajlepszy moment- odpowiedziała lekko się uśmiechając
-Skarbie naprawdę uważasz ten moment za nieodpowiedni? Mamy przecież piękny dzień.
-Czy ja państwu nie przeszkadzam- Spytała nagle pani Kenedy
-Ależ skąd – odpowiedziałem
-Może chcą się państwo z nami czymś podzielić ?
-Nie skorzystam z oferty
-A może pani chce coś powiedzieć
-On tylko pytał co robimy

Na szczęście chwile później zadzwonił dzwonek.

-Co masz teraz? –spytałem dziewczynę wychodząc z klasy
-Angielski
-Odprowadzę cie
-Nie musisz
-Ale chcę
-Dziękuje- powiedziała uśmiechając się
Gdy byliśmy już pod jej salą zobaczyłem Jesy i Harry’ego
-O czym rozmawiacie- spytała Amelia
-Nic takiego – odpowiedziała Jes
-Lily cię szukała- zwrócił się do mnie Harry
-Więc? – spytałem
-Więc może z nią porozmawiaj? – dodała Jesy
-Znowu zaczynacie?
-Najłatwiej jak zaczyna się psuć to zostawić  ją samą - powiedziała
-Mówi to osoba która potrafi mieć trzech jednego miesiąca.
-Dorosłam, tobie też to polecam.
-Bardzo zabawne, bardzo.
-Brad, po prostu zamknij się i stąd idź- wtrącił Harry
-Do zobaczenia, Amelia- powiedziałem. Zobaczyłem jak Harry i Jesy się na siebie spojrzeli, chyba nie byli zadowoleni z tego co powiedziałem, ale nie obchodziło mnie to.  Gdy szedłem korytarzem spotkałem Lily, lepiej być kurwa nie mogło .
-Brad…-zaczeła mówic
-Zostaw mnie, po prostu mnie zostaw- przerwałem jej, idąc dalej. Miałem ich wszystkich dosyć.

Jesy POV
-Może mi ktoś powiedzieć o co mu chodzi
-Miał chyba na myśli, że twoje związki nie trwają zwykle zbyt długo- odpowiedziała mi Amelia.
-Nie to mam na myśli…
-Nie znam Lily ale może nie powinniście zwalać całej winy na niego ?-dodała
-Widać jego też nie znasz- wtrącił Harry
Amelia wzruszyła tylko ramionami, on ironicznie się uśmiechnął i pokręcił głową. Tak naprawdę nikt z nas nie lubił Brada, ale Harry wręcz go nienawidził. Nie wiem jak to się stało, że Amelia najwidoczniej go polubiła,ale Hazz miał kompletną racje, nie znała go jeszcze.
Chwile potem zadzwonił dzwonek, usiadłam z Ams, chociaż po jej uwadze nie miałam na to najmniejszej ochoty, udawałam że mnie to nie ruszyło, ale było inaczej. Nie jest tak jak wszyscy myślą. Nie wiedzą jak to jest całe dnie nie mieć się do kogo odezwać, jak rodzice nie mają czasu by z tobą porozmawiać, jak święta spędza się samemu. Po prostu boję się samotności, cały czas czegoś szukam i wydaje mi się że właśnie to znalazłam.
W trakcie lekcji Amelia przysunęła do mnie swój zeszyt, na rogu kartki było napisane:
„Jednak się odzywa?”
Pomyślałam, że jest idiotką. Harry nie miał obowiązku z nią rozmawiać, jeśli nie chciał. Po chwili dopisałam:
„Tylko jeżeli ma na to ochotę, a poza tym zazwyczaj najpierw myśli, potem mówi..”
-To sugestia ?-spytała
-Może-odpowiedziałam.- Ale tak, to była sugestia. Resztę lekcji się nie odzywałam. Byłam na nią zła, znam ją odkąd pamiętam, nasze matki się przyjaźnią, ale ona od zawsze wypominała mi nawet najmniejszy błąd, od dzieciństwa starała się być lepsza.
Po dzwonku, szybko wyszłam, żeby nie musieć z nią rozmawiać. Idąc korytarzem, zobaczyłam jak ktoś wyskakuje mi zza pleców, przestraszyłam się, ale chwilę potem zobaczyłam że to Lea i Perrie.
-Zapisałyśmy nas do grupy teatralnej-powiedziała rozbawiona Perrie
-Nas, czyli?-spytałam 
-Ciebie, mnie i Perrie- dodała Lea
-Od kiedy jesteśmy dobrymi aktorkami-spytałam
-Od zawsze-dodała Lea z uśmiechem
-Kariera to nasze przeznaczenia-odparła perrie śmiejąc się 
Chwile potem byłyśmy na stołówce, gdzie byli Niall, Harry i Liam, przywitałyśmy się z nimi, po czym usiadłyśmy przy stoliku.
-Wszystko w porządku- spytał mnie Liam. Miałam dużo lepszy humor niż jeszcze 10 minut temu ale dalej byłam trochę zmieszana, zdziwiło mnie jednak że to zauważył.
-Tak-odpowiedziałam
-Na pewno ? – dopytał, na co kiwnęłam głową
-Lea ktoś do ciebie idzie- powiedziałam, chcąc zmienić temat.
-Kto- spytała- odwracając się w lewą stronę.
-Nie z tej strony kochanie- powiedział Louis będący z drugiej strony. Lea, ponownie się odwróciła, a gdy zobaczyła Lou na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, który chłopak odwzajemnił, a następnie delikatnie ją pocałował. Byli cudowni.
-Jakie to słodkie-powiedziała rozczulona Perrie
-Co takie słodkie- usłyszeliśmy nagle głos Zayna
-Ty – odpowiedziała z uśmiechem. Po czym chłopak uśmiechnął się pocałował ją w policzek i usiadł koło niej.
-Widział ktoś Naomi- spytał nagle Niall
-Chyba nie- odpowiedział Zayn
-Jakoś mi nie przykro – szepnął Louis jednak na tyle głośno, że wszyscy usłyszeli.
-Aaa… gdzie Brad- spytała Lea, próbując ratować sytuacje.
-Zwiał -powiedział Harry
-Pogratulować- odparł Louis
-Idiota-dodałam
-A co z Lily-spytała Perrie
-Źle się czuła, poszła do domu-odpowiedział Zayn
-Co jej jest?- spytałam
-Nie wiem, słabo wyglądała, mówiła że boli ją głowa- dodał
Usłyszeliśmy dzwonek, nie było to coś przez nas wyczekiwanego, ale rozeszliśmy się do klas
-Odprowadzę cię-zwrócił się do mnie Liam
-Spóźnisz się- powiedziałam
-Co z tego- powiedział wywołując u mnie uśmiech, po czym złapał mnie za rękę
Po chwili byliśmy pod klasą, zajęcia już trwały, ale staliśmy tam jeszcze chwilę
-Jesy-zaczął mówić
-Tak?- spytałam,na co chłopak spojrzał mi w oczy
-Kocham Cię-powiedział, po czym pocałował mnie w czoło i odszedł.

3 komentarze:

  1. Miałam małą nadzieję, że Harry i Amelia zaczną się do siebie coraz bardziej zbliżać, ale jak na razie chyba się nie zanosi, a szkoda :/ no ale czekam z niecierpliwością na nn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Niestety potrzebowałyśmy kilku rozdziałów na wprowadzenie w ogólną sytuacje, bądź cierpliwa :) Dziękujemy bardzo. że czytasz! x

      Usuń